3 Portery Bałtyckie – 3 Petardy z Widawa, Pinta, AleBrowar

3 Portery Bałtyckie – 3 Petardy czyli Alebrowar/Brewfist, Pinta i Widawa w akcji.

Z okazji święta Porterów Bałtyckich w Krakowie najbardziej według mnie postarał się multitap Multi Qlti. Na kranach zagościły aż cztery Portery Bałtyckie: Żywiec Porter (nigdy nie piłem lanego), Imperator Bałtycki z Pinty, Baltic Freak czyli porter bałtycki uwarzony kooperacyjnie przez włoski Brewfist i polski Alebrowar we Włoszech, oraz Smoked Baltic Porter 24* BLG Bourbon Barrel Aged z browaru Widawa. Nie dziwne więc, że karnie stawiłem się do lokalu, aby skosztować w/w piw, a o trzech ostatnich postaram się pokrótce opowiedzieć. Pominę tylko wygląd, wszystkie trzy petardy były brunatne, nieprzejrzyste, tylko na imperatorze była jakakolwiek piana. Paradoksalnie, ładną pianę z kranu miał Żywiec Porter, ale z racji, że to koncernowa klasyka to go pominiemy. Chociaż muszę zaznaczyć, że pierwszy raz w życiu piłem Żywiec Porter bez żelaza. Ot, taki prezent od losu. Natomiast z trójki Baltic Freak, Imperator Bałtycki, Smoked Baltic Porter BBA to Imperator wykazał się najobfitszą i najdłużej pozostającą pianą.

Baltic Freak, czyli włosko-polska kooperacja Brewfist z Alebrowarem.

Ekstrakt: 24* BLG

Alkohol: 11%

Piwo górnej fermentacji (według Docenta z polskieminibrowary.pl) z dodatkiem włoskich śliwek.

Aromat: Bardzo słodkie nuty owoców kandyzowanych. Nawet nie śliwek, a wiśni kandyzowanych. Potem trochę ciemnego ciasta wpadającego w czarny chleb, na końcu trochę jakby chmielu(?).
Smak: Nikła słodycz, lekka kwaśność, zaznaczona goryczka. Delikatne nuty kwaśnych owoców (wiśnia, śliwka) i przypieczonego czarnego ciasta, potem przerwa i na końcu palono chmielowa goryczka. Pusto, jak na 11% abv.
Ciało: Wytrawne do bólu. Motywy wytrawnego wina. Niskie do średniego wysycenie. Pojawiają się nawet lekkie taniny. Alkohol nieźle ukryty i lekko rozgrzewający przełyk.
Podsumawanie: „Znaj proporcją, mocium panie!” (A.Fredro „Zemsta”). Po kooperacji Brewfist i Alebrowaru spodziewałem się bardzo dużo, zwłaszcza że palce w tym musiał maczać człowiek odpowiedzialny za genialny porter 55 z Gościszewa, czyli Michał Saks. Ale nie do końca się to udało. Porter jest do bólu wytrawny, nuty owocowe występują, ale są to aromaty raczej pochodzące od dodatku śliwek niż tak kochane przeze mnie nuty starego porto. Do tego w smaku jest delikatnie, niewiele się dzieje, między owocami a goryczką następuje wręcz przerwa. A mówią, że to piwa dolnej fermentacji są puste… Nie wiem czy to kwestia drożdży, ale to piwo do petard jednak się nie zalicza. Mimo wszystko jest jednak dosyć smaczne.
Ocena: 62/100

Imperator Bałtycki – browar Pinta

styl: Imperialny Porter Bałtycki
ekstrakt: 24,7°
alkohol: 9,1% obj.
IBU: 109
Skład: słody Weyermann® monachijski typ I, pilzneński, jęczmienny diastatyczny, wiedeński, Caramunich® Typ III, Caraaroma®, Carafa® Special Typ I; ekstrakt słodowy; cukier; chmiele (USA): Amarillo®, Ahtanum®, Centennial, El Dorado®, Mosaic, Zeus; drożdże Saflager W 34/70.

Klasyka polskiej piwnej rewolucji, pierwszy tak nachmielony Porter Bałtycki w Polsce jeśli nie na świecie. Czyli sztandarowe piwo z Pinty, ukazujące się dwa razy w roku. W grudniu 2014 wersja butelkowa miała dosyć ostrą, żywiczno-trawiastą goryczkę, chociaż piłem ją po roku leżakowania na święta bożego narodzenia 2015. Jednak okazało się, że wykopała mnie z butów. Warka z lata 2015 roku (wersja butelkowa) praktycznie nie zawierała chmielu. Głównie wyczuwałem alkohol i rozpuszczalnik, co sprawiło że obraziłem się na Imperatora butelkowego w grudniu 2015. Natomiast wersja beczkowa, którą degustowałem w styczniu 2016 z okazji święta porteru bałtyckiego sprawia, że jeśli wersja butelkowa była równie udana to szczerze żałuję…

Aromat: Amerykański chmiel atakuje! O ile wersję butelkową grudzień 2014 pamiętam jako żywiczno-trawiastą, o tyle tutaj jest eksplozja słodkich owoców tropikalnych i cytrusów. Pod spodem czai się spora dawka czekolady oraz ciemnego chleba. Bomba!
Smak: Z tej trójki zdecydowanie najsłodsze piwo. Nic dziwnego. Z 24,7* BLG, czyli najwyższego w stawce ekstraktu początkowego odfermentowało najpłycej, do 9,1% ABV i bardzo dobrze. Czekolada, zarówno mleczna jak i gorzka miesza się tutaj ze skórką pomarańczy, cytrusami i innymi tropikami w stylu mango. Następnie wkracza czarny chleb w stylu pumpernikla, tak charakterystyczny dla Porteru Bałtyckiego. Dopiero przy ostatnich łykach goryczka staje się lekko uciążliwa dla mojego, niewielbiącego gorzkiego smaku podniebienia.
Ciało: Pełne, ale też piwo jest najwyżej wysycone z całej trójki, za co plus. Alkohol doskonale ukryty.
Podsumowanie: Pinta udowadnia, że słabsza warka w lecie 2015 była wypadkiem przy pracy, oraz (jak mi się wydaje), że cały czas pracuje nad chmieleniem i recepturami. W tym piwie, pod wspaniałą eksplozją tropików, czai się charakterny porter bałtycki pierwszej klasy. Jeśli macie butelki, to tylko od Was zależy czy wolicie wersję z cytrusami, mango i papają, czy raczej po rocznym leżakowaniu czarny chleb ze śliwką. Brawo, Pinta!
Ocena: 95/100

Smoked Baltic Porter Bourbon Barrel Aged – browar Widawa

Wkstrakt: 24° BLG

Alkohol : 11,5% ABV

Pełnego składu niestety brak. Porter uwarzony na gwiazdkę piwowarską 2014 miał 19° BLG. W 2015 roku Widawa odpaliła cięższy kaliber 24° BLG. Piwo na KPR 2015 uzyskało tytuł Kraft Roku 2015.  Ciekawy natomiast jest dla mnie fakt, że piłem to piwo nie tak dawno w wersji butelkowej. Pomimo tych samych aromatów i smaków piwo zaprezentowało się zgoła inaczej, ale o tym za chwilę.

Aromat:  Wędzonka! Mocna wędzonka kojarząca mi się z herbatą lapsang souchong. Osoby pijące whisky lub palące cygara określają ten aromat bardziej właśnie jako cygara czy torfowe single malt, chociaż jest to przyjemny dym, nie wpadający w spalone kable. Potem beczka, wanilia, lekka kukurydza i lekkie kwaśne winne nuty. Na końcu nieśmiało czai się odrobinę przypieczonej skórki od chleba. Przypuszczam, że lapsang souchong namoczony w bourbonie niewiele się różni zapachem.
Smak: W stu procentach powtórka aromatu, konkretna bardzo przyjemna wędzonka dominuje, za nią wkrada się lekka kwaśność i wanilia z beczki, nuty przypalonego ciasta i karmelu zostały totalnie zdominowane.
Ciało: wytrawne, chociaż nie aż tak jak w Baltic Freak. Piwo jest gładkie, eleganckie, doskonale ułożone, trunek z najwyższej półki.
Podsumowanie: Ciśnie mi się na myśl porównanie z wersją butelkową. Tam dominowała mokra beczka, kwaśność, wanilia, dąb, kukurydza,a potem nadchodziło spieczone ciasto i karmel. Wędzonka była wyraźna, ale nadchodziła w ostatnim akordzie, tak jakby to był już wydychany z płuc dym czy opary znad herbaty. W wersji beczkowej natomiast to wędzonka rządzi niepodzielnie, maszeruje dumnie w pierwszym szeregu, nie bierze jeńców i nie odpuszcza aż do końca. Jedyne czego mi w wersji beczkowej brakuje, to odrobinę więcej Porteru Bałtyckiego w tym smoked baltic porterze, ale i tak jest piekielnie blisko ideału. Pomimo, że piwo tak diametralnie różne od Imperatora. Ponownie, brawo Widawa!
Ocena: 95/100

About Michał Mamica

Wielki fan dobrego piwa, dobrej herbaty oraz ciężkiej muzyki. Miłością do herbat zaraził mnie ojciec, do muzyki ojciec z siostrą, miłością do piwa zaraziłem się sam w ramach poszukiwania intensywnych smaków oraz aromatów. W wolnych chwilach zdarza mi się wziąć ołówek w łapy i od czasu do czasu popełnić również jakieś rysunki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *