AIPA – Browar Amber – recenzja

AIPA – Browar Amber – recenzja

O tym, że browary regionalne coraz częściej próbują swoich sił w piwach górnej fermentacji oraz tych warzonych w ramach tzw piwnej rewolucji już pisaliśmy. Zapowiedziałem, że w związku z tym co czas jakiś tego typu piwo zagości wśród naszych recenzji. Słowa dotrzymuję i to bardzo bo to już trzecia taka recenzja w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Browar Amber kojarzy chyba każdy miłośnik piwa, za ich bardzo dobrą pozycję jaką jest Koźlak, który zdobył niedawno złoto na KPR w Poznaniu (oczywiście w kategorii koźlaków). Tak jak Kormoran ma swoje Podróże Kormorana tak i Amber ma własną serię Po Godzinach. W ramach tej limitowanej serii co jakiś czas ukazują się piwa, o których wspomniałem wcześniej. Najnowszą pozycją spod tego szyldu jest APA. Ja jednak przetestuję dziś piwo, które miało swoją premierę dosyć dawno bo w zeszłym roku. Niestety za cholerę nie mogłem go dostać, zarówno w marketach jak i sklepach specjalistycznych. Dopiero niedawno na festiwalu food trucków, gdzie swoje stanowisko miał browar Amber udało mi się w końcu kupić ich AIPA.

 Piana wzorowa. Gęsta, obfita, głównie drobno i średniopęcherzykowa, w trakcie opróżniania szkła zademonstrowała ładny lejsing. Kolor to jasny bursztyn i przyznać trzeba, że jak na piwo niefiltrowane to całkiem klarowne. W aromacie na pierwszym planie mocno żywicznie. Po chwili dochodzi nuta słodowa, lekki cytrus oraz mieszanina nut trawiastych, korzennych i ziołowych. Całość stonowana i niezbyt intensywna. Generalnie jak na piwo w tym stylu to trochę za skromnie. Wniosek taki, że citra i pacific jade były tylko skromnym dodatkiem, a głównym chmielem był chinook. Smak niestety wypada jeszcze gorzej. Po pierwsze strasznie razi goryczka. Jest łodygowa, taninowa i lekko zalegająca. Nie wpływa to korzystnie na pijalność tego piwa. Podobnie jak w aromacie sporo tu żywicy. Do tego trochę nut ziołowych i trawiastych. Jest tu lekka słodowość, ale w najgorszym możliwym (w mojej opinii) dla amerykańskiej IPY wydaniu czyli w postaci nuty karmelowej.

Nie jest to do końca udana pozycja. Piwo nie wylądowało w zlewie więc tragedii nie było. Podsumowanie piszę dzień po degustacji i teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że ta amberowa AIPA smakuje jak taki mocno goryczkowy pilsner, z dodatkiem chmieli amerykańskich. Tak jakby twórcy nie do końca wiedzieli czym jest i jak zrobić piwo w stylu AIPA. Wniosek taki, że niektóre browary regionalne mają problem z piwami górnej fermentacji (może z wyjątkiem piw pszenicznych) i ciężko im uwarzyć coś innego niż lager. Ważne na pewno, że chociaż próbują. Nie każdy musi tak od razu wejść na poziom Kormorana.

Ocena: 58/100 craftów

Skład:

Słody – Pale Ale , Pszeniczny

Chmiele – Chinook, Citra, Pacific Jade

Ekstrakt – 15,1%

Alkohol – 5,8%

Obraz: http://www.browar-amber.pl

3 thoughts on “AIPA – Browar Amber – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *