Forbidden Planet – Browar Raduga – recenzja

Forbidden Planet  Imperial India Pale Ale – Browar Raduga

For­bid­den Planet to potężna impe­ri­alna IPA o wytrawnym charak­terze pod­kreślonym dodatkiem słodu żyt­niego. Bezkom­pro­misowo nach­mielona na goryczkę i aromat.

Styl – Imperial IPA

Słody – jęczmienny, pszeniczny, żytni

Chmiele – Zeus, Cascade, Mosaic, Simcoe, Centennial, Magnum

Ekstrakt wag. – 20%

Alkohol – 8,4%

IBU – 115

Nie mam najlepszych wspomnień z Imperialnymi IPA’mi. Dotychczas smakowała mi tylko jedna. Reszta była tak niepijalna że ciężko było wypić cała butelkę mając przy tym radość z degustacji. Zdarzył mi się nawet przypadek, że nie dopiłem do końca. Działo się to wszystko dlatego ponieważ w niektórych piwach nie udało się twórcom zabić woni i smaku alkoholu, który dominował nad całym trunkiem. W innych przypadkach aby pozbyć się owego mankamentu nawalono sporej ilości słodu (zwłaszcza karmelowego) co czyniło piwo mdłym i zdecydowanie za słodkim. Zdarzały się również takie które łączyły te dwie przypadłości. Po tych wszystkich doświadczeniach odstawiłem testowanie Imperiali na jakiś czas. Pojawienie się Forbidden Planet nie wywołało więc mojego szczególnego zainteresowania i chęci nabycia tego piwa. Do czasu. Zaczęły napływać bowiem do mnie bardzo pozytywne, zachwalające wręcz głosy i rekomendacje od znajomych mi osób, które miały okazję spróbować tego Imperiala od Radugi. Nabyłem go więc i postanowiłem przetestować w sobotni wieczór podczas transmisji walki Kliczko vs Fury.

Przelewam piwo do ipa glass i widzę piękny przejrzysty, klarowny i jasno bursztynowy trunek o średniowysokim nasyceniu. Zdobi go biała, dosyć obfita, średnio i drobnopęcherzykowa piana, która tylko delikatnie zaznacza swoją obecność na szkle. W zapachu na początku dominują piękne nuty owocowe, karmelowe i biszkoptowe. Czuć wyraźną słodycz niczym w piwie o o wiele lżejszym kalibrze np. typu APA. Po kilku minutach wyczuwalny zaczyna być alkohol i jego moc ale na przyswajalnym i akceptowalnym poziomie. Zaczyna on się mieszać z resztą w.w zapachów, tworząc coś co porównać można trochę do aromatu jaki mają nalewki owocowe. Smak to mieszanina nut słodowych o miodowym i karmelowym charakterze, lekko owocowych i alkoholowych. Do tego dochodzi jeszcze wytrawny charakter oraz dosyć wyraźna herbaciana goryczka, która nie jest zalegająca ani sciągająca. Nie czuć tej sporej dawki IBU, która zawarta jest w Forbidden Planet. 8,4% alk. daje znać o sobie ale nie dominuje. Czujemy po prostu, że mamy do czynienia z mocnym piwem. Po wypiciu ok. 2/3 butelki zaczyna to być bardziej odczuwalne, piwo staje się dosyć ciężkie, bardzo treściwe i zapełniające. Nie czyni go to jednak męczącym i trudnym do opróżnienia. Po skończeniu butelki czuć po prostu, że tego typu trunek można wypić maksymalnie jeden na wieczór. Po nim zaś przydałoby się jakieś orzeźwienie np. w postaci piwa grodziskiego albo jakiejś innej pszenicy.

Podsumuję tą recenzję bardzo krótko. Forbidden Planet to dobre piwo ale nie jest to jakaś rewelacja, która mówiąc kolokwialnie urwałaby mi dupsko. Stwierdzić mogę natomiast, że zdecydowanie przywróciło mi wiarę w styl jakim jest Imperial IPA. Na pewno będę jeszcze poddawał moje kubki smakowe tego typu „mocarzom” z nadzieją, że uda mi się jeszcze dostać pozycję równie dobrą jak Forbidden Planet.

Ocena: 71/100 craftów

 

Obraz: https://www.facebook.com/BrowarRaduga/photos_stream

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *