Night Fever Bourbon Imperial Sout – Raduga – recenzja

Night Fever Bourbon Imperial Sout – Browar Raduga – recenzja

Skład:

Słód: jęczmienny, płatki owsiane, jęczmień palony

Chmiel: Magnum

Drożdże: US-05

Ekstrakt: 20°Blg

Alkohol: 8,5%

IBU: 65

Końcówka zeszłego roku kojarzy mi się z mocnymi pozycjami Browaru Raduga. Kings Of The Sun, Forbidden Planet oraz Holy Moutain to bardzo dobre piwa, do których na pewno warto powrócić (dla mnie szczególnie to trzecie zasługuje na szczególne uznanie). W tym roku w browarze wzięto się naprawdę ostro do roboty. Na początku wypuszczona na rynek lightową wersję IPA w postaci Lift To The Scaffold, a następnie przyszła pora na same konkrety z gatunki Imperial Wheat, Imperial Stout oraz Barley Wine. Niektóre z nich są już po premierze i ukazały się w wersji butelkowej. Tak właśnie w moje ręce trafiło Night Fever Bourbon Imperial Stout. Piwo leżakowało z kostkami dębu, które wcześniej moczyły się w bourbonie. Ciekawi mnie jak to wpłynie na smak i aromat. Czas się przekonać.

Night Fever to bardzo ciemnobrązowy, nieprzejrzysty, niemal czarny trunek. Na jego powierzchni tworzy się niezbyt obfita, głównie średniopęcherzykowa, beżowa piana. Co w aromacie? Tutaj przyznaje, że wrażenia i doznania zmieniały się kilkakrotnie podczas degustacji. Przy pierwszym kontakcie od razu rzuca się w nos aromat czekolady, palonej kawy i palonych ziaren. Chwilę później wyczułem coś na wzór likieru ze sporym podkładem słodowym. Następnie do głosu doszła nuta bourbonowo-alkoholowa, która na początku była dosyć subtelna, a z czasem zaczęła przybierać na intensywności i zrównała się z czekoladą i kawą. Słodowość zaś powoli zaczęła zanikać, aż w końcu pozostało po niej tylko wspomnienie. Już w zaawansowanej części testu pojawiło się trochę nut zbożowych. Smak również dostarczył wiele doznań. Pierwsze łyki to gorzka czekolada, kakao i kawowy finisz, który po kilku kolejnych przełknięciach nabiera bardziej alkoholowego charakteru. Bourbon zaczyna również być coraz wyraźniej wyczuwalny w ustach, a alkohol zaczyna rozgrzewać od środka. Dalej Night Fever ponownie staje się czekoladowo-kawowe, żeby po kolejnych kilku łykach znów zmienić swoje oblicze na to ostrzejsze w smaku. Ten smakowy rollercoaster tworzy naprawdę bardzo ciekawe doznania na podniebieniu. Jest tu jeszcze dosyć wyraźna goryczka, a całość ma wytrawny charakter ponieważ nie ma tu praktycznie żadnych nut słodowych. Ciało tego stoutu oceniam raczej na średnie, ale nie ma się co dziwić ponieważ nie mamy tu do czynienia z killerem na poziomie 25 Blg lub więcej.

Nie ma co ukrywać Raduga przygotowała bardzo ciekawy, złożony i niejednowymiarowy trunek. Piwo zdecydowanie nie nadające się do szybkiego wyżłopania. Należy je powoli konsumować, poznawać, oswajać się z aromatem i smakiem, bo te zmieniają swoje oblicze wraz z upływem degustacji. Jedyny mój zarzut to zbyt mało nut słodowych, a co za tym idzie zbyt wytrawny charakter (to już czysto subiektywna opinia). Nie lubię whisky i jej pochodnych, a pod koniec opróżniania butelki byłem już nieco zmęczony tym obliczem Night Fever. Lekka podbudowa słodowa mogłaby to załagodzić. Natomiast zapewne wszyscy fani imperialnych stoutów i bourbonu powinni być zachwyceni.

Ocena:75/100 craftów

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *