P – Rockmill & Bytów – recenzja

P – Browar Rockmill&Bytów- recenzja

Browar Rockmill nie zwalnia tempa. Po styczniowej potrójnej premierze, w lutym otrzymaliśmy dwie kolejne pozycje. Zaś w międzyczasie  w Święto Porteru Bałtyckiego zadebiutowało piwo, które będzie bohaterem dzisiejszej recenzji. P to owoc kooperacji z browarem Bytów, w którym na co dzień Andrzej Miler warzy swoje piwa. Jest to imperialna wersja porteru bałtyckiego o ekstrakcie 25%. Ukazał się również jeszcze jeden wariant tego piwa o nazwie O, które zostało wzbogacone kawą i solą, co trzeba przyznać brzmi całkiem ciekawie. Dziś jednak jak już wspomniałem zajmę się podstawową wersją.

Typowy dla stylu, ciemnobrunatny trunek ląduje w szkle. O pianie za wiele nie da się napisać. Jasnobrązowa w kolorze i bardzo mizerna w obfitości. Znika dosyć szybko i za wiele śladów po sobie nie zostawia. Aromat to charakterystyczna dla porterów bałtyckich mieszanina gorzkiej czekolady, kawy, suszonych śliwek i rodzynek. Do tego również nuty kojarzące się z nalewką. Niestety odbiór tych wszystkich przyjemnych zapachów psuje nieprzyjemna i dosyć wyraźna nuta alkoholowa. Na początku jeszcze nie daje się tak mocno we znaki, ale z upływem czasu zaczyna dominować na niekorzyść piwa. Po pierwszym łyku czuć przyjemną gładkość i pełnię, co utwierdza nas, że mamy tu do czynienia z wysokoekstraktowym trunkiem. Smak pokrywa się z zapachem. Dodatkowo występują tu jeszcze nuty kakaowe i kawowe. Całość uzupełnia dosyć wyraźna goryczka. Ponownie muszę jednak użyć słowa „niestety”. Smak tak jak i zapach psuje tu ewidentny i mocny alkohol. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to charakterystyczne dla stylu, zwłaszcza w wersji imperialnej, ale nie na aż tak intensywnym poziomie. Poziomie, który sprawia, że reszta smaków schodzi na bardzo daleki plan.

No cóż…P to na pewno piwo z dużym potencjałem. Ale jest ewidentnie nie wyleżakowane. Zdecydowanie zabrakło mu czasu na pokazanie w pełni swoich atutów. Rozumiem, że twórcy mieli ciśnienie żeby premiera piwa zbiegła się ze Świętem Porteru Bałtyckiego, ale można było jednak się wstrzymać. Albo, uwarzyć je kilka miesięcy wcześniej. Wszystkich z was, którzy zakupili już P albo mają taki zamiar zachęcam do leżakowania i odstawienia degustacji na kolejnych kilka miesięcy. Myślę, że po takim czasie będzie to urywający dupsko porter bałtycki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *