Play For Me, Chemistry, Hopdigger – Browar Rockmill – recenzja

Play For Me, Chemistry, Hopdigger – Browar Rockmill – recenzja

Browar Rockmill zadebiutował na naszym rynku niecały miesiąc temu, czas więc najwyższy na recenzję ich piw. Nie ukrywam, że przystępuję do tego zadania z wielką przyjemnością. Dzieje się tak ponieważ w końcu mamy w Szczecinie browar kontraktowy z prawdziwego zdarzenia, który możemy utożsamiać z naszym miastem. Dzieję się tak oczywiście za sprawą jednego z dwóch założycieli browaru, czyli Andrzeja Milera. Słynny piwowar domowy dołączył do grona tych, którzy przeszli z warzenia w domu na warzenie przemysłowe, na szeroką skalę. To on rzecz jasna odpowiedzialny jest za powstałe pod szyldem Rockmilla piwa i ich receptury. Przez to premiera browaru, która odbyła się 07.01 w pubie The Office była długo wyczekiwaną imprezą wśród szczecińskich beer geeków oraz piwowarów domowych. Przedstawie Wam dziś wszystkie trzy debiutanckie pozycje, starając się być przy tym jak najbardziej obiektywnym.

Play For Me – American Al (12 blg, 5% alk.)

Piana drobnopęcherzykowa, średnio obfita, ale nie znikająca ze szkła. Kolor piwa to złoto i trzeba przyznać, że całość charakteryzuje się całkiem niezłą klarownością (oczywiście do pełnego „klaru” jest tu daleko). W aromacie grejpfrut i trochę cytrusów w bardzo skromnym i niezbyt intensywnym wydaniu. Mocniej wyczuwalne są tu akcenty słodowe oraz lekki karmel. Właśnie one również w smaku grają pierwszą rolę co oczywiście nie znaczy, ze piwo jest słodkie. Po prostu balans stoi tu po stronie słodu. Mamy tu jeszcze trochę cytrusów oraz delikatną, krótką goryczkę. Piwo jest dosyć nisko wysycone co przekłada się na całkiem niezłą pijalność i sesyjność trunku.

Chemistry – American Saison (13 Blg, 5,5% alk.)

Kolor drugiej degustowanej przeze mnie pozycji browaru Rockmill właściwie nie różni się od Play For Me. Chemistry jest jednak bardziej mętne. Piana drobnopęcherzykowa ale w tym przypadku bardziej obfita od poprzednika. W aromacie lekki słód, ale już bez karmelowych nut. Jest też cytrusowo za sprawą amerykańskich chmieli oraz estrowo od drożdży. Te dały nam tu mieszankę gorzkiej i słodkiej pomarańczy. Wydaje mi się, że gdzieś tam na trzecim planie w oddali majaczy lekki pieprzowy fenol. W smaku estry, o których wspomniałem dają tu lekką, przyjemną goryczkę, która kontrowana jest lekką słodowością. W zasadzie nie dzieje się tu nic więcej, ale piwo wydaje się o wiele bardziej udane, kompletne i ciekawsze niż Play For Me.

Hopdigger – New Wave Belgian IPA (16 Blg, 6,5% alk.)

Zdecydowanie najbardziej obfita i bujna piana ze wszystkich trzech opisywanych piw. Do tego bardzo trwała. Kolor Hopdiggera to ponownie złoto, może ciuteńke ciemniejsze od dwóch pozostałych. Choć to nieco naciągana teoria. Aromat to ponownie delikatny powiew amerykańskich chmieli w bardzo skromnym wydaniu, trochę „Belgii” jak w Chemistry oraz lekkie nuty słodowe. Tych ostatnich jest tu zdecydowanie najmniej w porównaniu do opisanych wyżej piw. Czuć, że będziemy mieli do czynienia z trunkiem o bardziej wytrawnym charakterze. Smak to potwierdza. Jest to zdecydowanie najbardziej wytrawna pozycja Rockmilla. Jest tu w miarę konkretna goryczka, lekko zalegająca, ale w takim akceptowalnym stopniu. Wyczuwalny jest też większy baling piwa oraz jego moc.

Jak wypadł debiut Rockmilla? Nieźle. Przede wszystkim ważne jest to, że żadne z tych trzech piw nie zostało schrzanione, skopane itd. Nie ma żadnych rażących wad. Nie męczyłem się z żadnym z nich i dopiłem każde bez żadnego problemu. Co nie jest częstym zjawiskiem ponieważ mamy na rynku całą masę nieudanych piw (mówiąc delikatnie). Play For Me, Chemistry i Hopdigger to nieźle pijalne i sesyjne pozycje. Tą ostatnią zaletą najbardziej charakteryzuje się American Saison, który bardzo dobrze sprawdzi się wiosną i latem. Jedyny zarzut jaki mam to to, że dostajemy trzy piwa w trzech różnych stylach, a różnice między nimi są niewielkie. Choć wiem, że tak nie było to aromat każdego z nich sprawia wrażenie jakby żałowano chmielu. Kupcie, przetestujcie i przekonajcie się jak wypada kolejny na polskim rynku kontraktowiec.

 

One thought on “Play For Me, Chemistry, Hopdigger – Browar Rockmill – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *