Polski Craft – Nowy Wspaniały Świat.

Czy polski craft to kraina miodem i piwem płynąca?

Do napisania tego tekstu skłonił mnie bloger piszący pod pseudonimem Jerry Brewery, który w swoim tekście „Chajzer z piwem, czyli co jeszcze możemy dla Was zrobić?” przedstawia siebie i świat polskiego craftu jako środowisko idealne i pozbawione jakichkolwiek wad. Informuje on że, inspiracją dla niego był mój komentarz „problem jest taki że wykształciło się coś na wzór craftowej subkultury co niestety jest smutnym i negatywnym zjawiskiem. Może i były to słowa na wyrost, ale zapragnąłem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat tekstu Jerrego. Na początek zacytuję kilka jego słów.

„Jeśli tak, mogę się zgodzić, że wspomniany „krąg” faktycznie istnieje. Tworzą go właściciele i piwowarzy kraftowców, organizatorzy festiwali, barmani i menedżerowie piwnych knajp, my – blogerzy i vlogerzy piszący i kręcący o rzemiośle oraz zwykli fani dobrego piwa czy zręczni piwowarzy domowi”.

Siłą rzeczy bardzo często ze sobą rozmawiamy, czy to w knajpach, na imprezach czy też po prostu na FB – w rozmowach prywatnych i w grupach miłośników piwa. Wymieniamy uwagi, oceniamy trunki, komentujemy wydarzenia. Wrzucamy wspólne zdjęcia, przybijamy piątki na mieście, itd. itp.”

Na koniec zacytuję jeszcze jego konkluzję „Dlatego szczerze i otwarcie proszę o wypunktowanie, z jakimi ułomnościami powinniśmy się zmierzyć? Jakie niedostatki poprawić? Jakie problemy rozwiązać?”

Korzystając z zaproszenia Jerrego, postaram się opisać klika rzeczy, które moim zdaniem zasługują na uwagę. Skupię się w tekście tylko na minusach, ponieważ jest w sieci masa publikacji chwalących bez dwóch zdań pozytywne zjawisko jakim jest rewolucja piwna w Polsce. Ja sam również jestem jej częścią i jestem dumny z tego co osiągnęliśmy prze te 5 lat.

BROWARY

Nie będzie to żadnym odkryciem z mojej strony, że starają się jak mogą aby wyjść na swoje. Wiadomo, nikt nie chce do interesu dokładać. Wiem, że koszty produkcji są dużo większe niż w przypadku koncernów. Jednak myślę, chyba każdy z nas zauważył, że ceny piw bardzo często są oderwane od rzeczywistości. Zachęcam Was bardzo gorąco do uczestnictwa w piwnych festiwalach. Niestety, chociaż są to miejsca gdzie browary mają okazję się zareklamować i zaprezentować, to i tak często przyjdzie wam płacić za piwo drożej niż w sklepie. Ceny są na poziomie multitapów, czyli 0,5l za 10-12 złotych. Jeżeli jedziecie z takim planem, „spróbuję sobie kliku piwek o pojemności 0,1l lub 0,2l„, zawiedziecie się. Często usłyszycie, że browar zażyczył sobie sprzedaż tylko od 0,3l.

Zastanawiam się też, czy browar rzemieślniczy powinien wołać taką samą ceną za piwo jak browar kontraktowy. Przecież logiczne jest chyba dla każdego, że jak warzę u siebie, to jest taniej. Browar Kraftwerk przekonywał nas w w programie telewizyjnym, że marzą o własnym browarze, bo dzięki niemu będą mogli taniej sprzedawać piwa. Niestety, rzeczywistość jest inna. Ostatnia sprawa, czy zwykły Ale powinien kosztować tyle samo, co Imperial IPA.

Pamiętajcie też o prawidłowym opisie piwnego stylu na etykiecie. Nie chcemy kupować American Stoutu, który w rzeczywistości jest Black IPA. Więcej na ten temat napisał Michał Mamica w swoim tekście „Styl piwa – czy zawsze jest trafnie określony?”

Na koniec mam prośbę do browarów: nie traktujcie nas jak maszynki do zarabiania pieniędzy. Jeśli piszemy do Was maile z prośbą o jakieś rady, etykiety, pełne składy piwa, to jeżeli nie macie ochoty lub nie stosujecie podobnych praktyk, to chociaż wyślijcie grzecznościową odmowę. Niestety, niektórzy z Was nie raczą odpowiedzieć na żadne listy.

BLOGERZY

Panowie, robicie super robotę, promujecie polski craft, recenzujecie piwa i edukujecie naszą piwną brać. Jednak nie wszystko wygląda idealnie. Jest wśród Was spora grupa malkontentów, którzy, jak myślę, cierpią katusze, bo muszą ciągle pić piwa źle ułożone, z ewidentnymi wadami, puste w smaku i niestety przeciętne. Wielu z Was oczekuje, że jak wypije setną IPA z setnego browaru, to musi go wywalić z kapci. Niestety, IPA z browaru X smakuje jak zwykłe IPA. Niektórzy natomiast w swoich recenzjach doszukują się takich aromatów i smaków, że ja, zwykły śmiertelnik, muszę siedzieć z „wujkiem google” i sprawdzać znaczenie co drugiego słowa. Czego my tam nie znajdziemy: pigwa, owoc kumkwatu, kantalupy, trawa bieszczadzka, zioła alpejskie, asfalt, spalona guma, merkaptan, bromofenol, caprylic itd. Zauważyłem też skrajne przypadki, gdy niektórzy z Was piszą wprost, że lepiej, żeby dany browar zbankrutował bo warzy takie siki, że aż wstyd.

Zrozumcie też, że nie interesuje zwykłego czytelnika ilu osobiście znacie właścicieli browarów, piwowarów i blogerów. Z kim się przyjaźnicie, a z kim nie. W jakich lokalach lubicie bywać, na jakich after party byliście i jak mocno się zaprawiliście. Wasza reakcja na konstruktywną krytykę to również temat wart omówienia. Można znaleźć w sieci takie Wasze komentarze: „nie ucz mnie jak mam pisać, bo sam dobrze wiem”, „ to jest dobra recenzja, bo ja tutaj jestem ekspertem”, „jak ci się nie podoba, to spadaj i nie czytaj, albo sam załóż bloga, to wtedy pogadamy” . 

Osobny problem to także płatne recenzje i sponsorowane relacje z odwiedzin w browarach i z premier piwnych. Nie wykształciliście do tej pory żadnego sensownego mechanizmu, jak informować o tego typu tekstach. Część pisze, że tekst powstał „przy współpracy” (mam rozumieć, że browar wypożyczył wam sprzęt fotograficzny, sfinansował podróż?). Niektórzy wspomną, że „dzięki uprzejmości browaru”, a inni nic nie napiszą. Oczywiście macie pełne prawo do tego, by za swoją pracę żądać pieniędzy, ale czy nie prościej byłoby po prostu poinformować czytelnika na początku recenzji lub relacji, że jest płatna czy sponsorowana?

FANI

Tutaj nie będę się za dużo rozpisywał, ponieważ znajdziecie podobny tekst, napisany również przeze mnie Hipster, Hophead i Piwny Snob !!!. Opisuje tam, w żartobliwym tonie, osobników, którzy na stałe weszli do polskiego craftu i zapewne nie raz natraficie na nich w czasie swoich odwiedzin w multitapach i na festiwalach.

Subkultura

Wiem, że jest to słowo na wyrost, lecz inne jakoś nie przychodzi mi do głowy. Wiele osób udaje, że nie wykształciła się piwna craftowa subkultura, lub jej, po prostu, nie dostrzega. Jak nazwać w takim razie osoby, które noszą piwne koszulki, piją tylko piwa rzemieślnicze, posiadają piwne tatuaże, jeżdżą na festiwale, chodzą tylko do multitapów, zbierają kapsle i etykiety, przesiadują przeważnie we własnym gronie? Dla mnie spełniają wszelkie kryteria, by przypisać je do pewnej subkultury. Takie zachowania mają swoje plusy i minusy. Każda taka grupa ma, co jest naturalne, zaburzony obraz sytuacji. Nie jest otwarta na głosy z zewnątrz, a jeżeli nawet je usłyszy, to podchodzi do nich w lekceważący sposób. Przecież co oni mogą wiedzieć, my mamy rację, bo widzimy wszystko od środka i wiemy lepiej.

Konkluzja

Niestety, prawda jest taka, że nie ma światów idealnych. Zawsze znajdzie się coś do poprawienia, ulepszenia lub zbudowania od nowa. Jerry Brewery, przykro mi bardzo, że nie dostrzegłeś żadnych wad. Niestety, Twoja postawa potwierdza przykry fakt, że osoba „z towarzystwa” może jednak mieć bardzo zawężony obraz sytuacji i nie dostrzegać pewnych niedociągnięć. Reasumując, szanujmy się nawzajem, wspierajmy, krytykujmy i zmieniajmy na lepsze, a będzie nam wszystkim żyło się lepiej i przyciągniemy więcej zwykłych ludzi do polskiego craftu.

 

Obraz: https://pixabay.com

Artur Molenda

About Artur Molenda

Jestem założycielem serwisu polskicraft.pl, piwowarem domowym i członkiem PSPD. Pisuję głównie newsy i felietony, od czasu do czasu piwne recenzje. Jestem wielkim fanem najlepszych na świecie polskich piw rzemieślniczych. Moja pasja to muzyka (rock,metal) i sport.

2 thoughts on “Polski Craft – Nowy Wspaniały Świat.

  1. Ponieważ Kolega nie podlinkował do tekstu, a tym samym Czytelnik nie ma okazji zapoznać się z moim zdaniem, spamuję: http://jerrybrewery.pl/chajzer-z-piwem-czyli-co-jeszcze-mozemy-dla-was-zrobic/. 😉

    Odpowiedź na powyższy tekst pozwolę sobie przekleić z mojego FB:
    Hmm, myślę, że chyba nie dojdziemy do porozumienia co do terminologii.
    Wcale nie jest tak, że nie zauważam wad, które dotykają poszczególnych aktorów piwnego świata i zgadzam się z tymi, które wypunktowałeś.
    Sęk w tym, że to NIE JEST wina środowiska/subkultury, jak zwał, tak zwał. To są jednostkowe przypadki. Nie zgadzam się więc na globalne pozycjonowanie problemów i twierdzenie, że tworząca się subkultura/środowisko jest negatywnym zjawiskiem. Tak samo, jak nie jest nim środowisko filmowe, muzyczne, sportowe czy jakiekolwiek inne postawisz na tym miejscu.

    BTW: niektórzy spośród wspomnianych malkontentów robią lepszą robotę, niż osoby piszące same pochlebstwa. 😉

    Pozdro,
    Jerry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *