Poznańskie Targi Piwne – lepiej być nie może!

Poznańskie Targi Piwne – weekend to za mało!

W tym roku wybraliśmy się na Poznańskie Targi Piwne w dużo większym gronie niż rok temu oraz postanowiliśmy bawić się przez całe trzy dni festiwalu. W piątek po południu do Poznania pojechaliśmy razem z Marcinem Stefaniakiem (blog Piwolog) i z grupą zaprzyjaźnionych szczecińskich piwowarów. Nastrój w naszej ekipie można tylko porównać do wypadów na koncert ulubionej kapeli. W pociągu czas głównie zajmowała nam rozmowa na temat samych targów, którą umilaliśmy sobie skrupulatną degustacją domowych piwowarskich wyrobów. Niektórzy z nas jechali również z nadzieją na odniesienie sukcesu w konkursach piwowarskich odbywających się w trakcie trwania targów.

Piątek – rozgrzewka.

Plan na ten dzień był bardzo prosty. Po pierwsze, spróbować kilku nowości z mniejszych browarów. Po drugie, nie przesadzić z ilością „ćwiczeń”, ponieważ  jak wiecie zawody trwały przez trzy dni. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to w końcu ilość toalet przygotowana przez organizatorów była na tyle duża, że kolejki praktyczne się nie zdarzały. Szczególnie Toi Toje stojące na dworze nie były oblegane. Musieliśmy wspomnieć o tym na początku, bo nie ma co ukrywać jest to najważniejszy element w organizacji tego typu imprezy. Kolejną pozytywną zmianą było zwiększenie miejsc siedzących. Praktycznie za każdym razem kiedy postanowiliśmy posadzić gdzieś swoje cztery litery nie było z tym problemu. Ponownie jak rok temu z poruszaniem się na targach nie było również żadnych problemów. W kilku miejscach dostępne były duże czytelne plany z rozmieszczeniem stanowisk poszczególnych wystawców, a same stoiska były bardzo dobrze oznakowane. Wiele browarów sprzedawało również koszulki, szkła i inne gadżety. Kolekcjonerzy nie mieli powodów do narzekań.

Jeżeli chodzi o poziom piw, to z tym bywało różnie. Ogólnie młode browary wypadły bardzo przeciętnie, przeważnie degustowane piwa były średnie, zdarzały się też takie pozycje, które nie nadawały się do picia i pojedyncze perełki. Niestety wciąż przy stoiskach zdarzają się osoby, które nie potrafią nic powiedzieć na temat nalewanego do szklanki piwa. Piątek minął spokojnie, nie było tłoków i sił starczyło nam do końca.

ludzie

Sobota – istne szaleństwo.

W sobotę przyszedł czas na najważniejsze konkurencje i na najsilniejszych zawodników. Na początek rozpoczęliśmy delikatnie od kwasów i pszeniczniaków, żeby potem znalazło się miejsce na piwną wagę ciężką. W czasie oczekiwania na ogłoszenie wyników konkursu dla piwowarów domowych bez trudu udało się dostrzec, że targi odwiedziło zdecydowanie więcej ludzi. Przy stoiskach największych browarów robiło się tłoczno, a na piwo trzeba było czekać nieraz w sporej kolejce. Jeżeli chodzi o ilość wystawców w tym roku była imponująca i tak naprawdę zabrakło tylko kilku graczy. Oferta Food Tracków myślę, że zadowoliła każdego, a dla zmęczonych piwoszy były dostępne również stoisko z kawą.

O 17.30 nadszedł czas na ogłoszenie wyników w Poznańskim Konkursie Piw Domowych. W kategorii American Wheat jak i Grand Prix zdobył piwowar ze Szczecina Wojtek Gasek. Wprawiło nas wszystkich to w bardzo dobry nastrój. Natomiast prawdziwe szaleństwo zaczęło się po 20.00, kiedy ogłoszono wyniki w Konkursie Piw Rzemieślniczych. Okazało się, że cztery blachy: dwie złote (Pils, Pszenica) i dwie srebrne (Oktoberfest, Pumpkin Ale) zdobył piwowar szczecińskiego browaru restauracyjnego „Wyszak” Tomek de Weyher. Szaleństwu nie było końca, były okrzyki, brawa, gratulacje i łzy szczęścia. Tytuł „Kraft Roku” zdobył Krzysztof Usechuck z browaru Jan Olbracht za piwo Piotrek z Bagien – Funky Wild Fruit Wiśnia. Do końca wieczoru piliśmy już tylko piwa wagi ciężkiej były Imperialne IPA, Portery Bałtyckie i RISy.

tomekidamian

Czas na podsumowanie.

W niedzielę również odwiedziliśmy Poznańskie Targi Piwne, ale już na krótko. Przyznajemy, że byliśmy już tak wytrenowani, że z przyjemnością przed powrotem do domu przystąpiliśmy do dwóch konkurencji.

Najbardziej zasmakowały nam piwa na stoiskach:

  • Browar Podgórz – 652 m n.p.m. (dziewczyny jest moc!)
  • Pracownia Piwa – 500!, nowa Session IPA (niestety nazwa nie została zapamiętana)
  • Browar Zakładowy – Przerwa Kawowa
  • Ale Browar – Salty Barbara
  • Beer Bros – Ice Tea Ale
  • Raduga – Weizen Amarillo

targi

 

Wtopy zaliczyliśmy tu:

  • Perun – Młot Swaroga
  • Browar Niechanowo – APA

Poznańskie Targi Piwne były zorganizowane bardzo dobrze. Wszystko było poukładane, dopracowane pod każdym względem, w zasadzie nie ma do czego się przyczepić. Małe błędy i niedociągnięcia z poprzedniego roku zostały naprawione. Na przyszłość możemy zasugerować, żeby rozważyć możliwość wprowadzenie większej ilości stoisk z ciepłym jedzeniem wewnątrz hali z powodu niskich temperatur panujących na zewnątrz. My wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni, wystawcy stanęli na wysokości zadania i dobrego piwa nie brakowało.  Na pewno powrócimy za rok na kolejną edycję Poznańskich Targów Piwnych i gorąco Was również do tego zachęcamy.

Ps. Adrenalina, Amfetamina 🙂

Artur Molenda

About Artur Molenda

Jestem założycielem serwisu polskicraft.pl, piwowarem domowym i członkiem PSPD. Pisuję głównie newsy i felietony, od czasu do czasu piwne recenzje. Jestem wielkim fanem najlepszych na świecie polskich piw rzemieślniczych. Moja pasja to muzyka (rock,metal) i sport.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *