Schops – Browar Stu Mostów – recenzja

Schops – Browar Stu Mostów – recenzja

Piwo udostępnił Chmiel – Świat Piwa

W końcu wracam z recenzjami. Po dokładnie trzech tygodniach absencji spowodowanej różnymi życiowymi historiami udało mi się w końcu zebrać do kupy, zdegustować piwo i opisać swoje wrażenia. Mam nadzieję, że tak długa przerwa już więcej się nie powtórzy. Do dzisiejszej recenzji wybrałem piwo uwarzone przez Browar Stu Mostów, którym jest Schops. Jest to historyczne pszeniczne piwo, sięgające swoją historią do XVI w. Oczywiście jak to z piwami historycznymi bywa w pewnym czasie przestano je warzyć i jego historia się urywa. Piwowarzy, historycy i browarnicy połączyli swoje siły i na podstawie zapisów kronikarskich, opisujących głównie smak, postanowili odtworzyć jego recepturę. Tak oto możemy dziś spróbować tego znanego również piwem wrocławskim trunku. Cóż to w ogóle jest za styl? Mówiąc w dużym skrócie Schops to takie słodowe piwo pszeniczne posiadające zarówno w aromacie jak i smaku motywy znane nam z koźlaków.

W kolorze jasny bursztyn i całkiem niezła klarowność. Piana bardzo obfita, na początku robiąca dobre wrażenie, niestety po kilku chwilach zaczyna szybko opadać, a z początku drobne i średnie pęcherze zamieniają się w duże i brzydkie oczka. W aromacie rzeczywiście intensywnie słodowo. Mamy tu przede wszystkim wyraźne nuty miodowe i karmelowe. Na drugim planie melanoidyny i charakterystyczna dla nich skórka od chleba. Do tego gdzieś tam w oddali wyczuwalne jest coś na wzór estrów i fenoli. Ponoć powinna tam być gałka muszkatołowa. Dla mnie nie jest na tyle intensywna żebym mógł jednoznacznie stwierdzić, że to rzeczywiście to, natomiast na pewno czuć lekką woń przyprawową. Po pierwszych łykach byłem lekko zaskoczony ponieważ bazując na aromacie spodziewałem się mocnej słodyczy, ale na szczęście tak nie było. Owszem jest to typ piwa, w którym słód odgrywa główną rolę, ale nie określiłbym Shopsa mianem piwa mocno słodkiego. Podobnie jak w aromacie mamy tu do czynienia z karmelem, miodem i chlebem. Całość mocno wysycona. Sam trunek jest dosyć treściwy i sycący. Nie ma tu oczywiście mowy o orzeźwiającym i sesyjnym charakterze znanym z weizenów czy witbierów.

Wypiłem to piwo bez żadnych zachwytów i uniesień ponieważ nie ma czym tu się ekscytować. Nie mogę też powiedzieć, że się męczyłem, a degustacji towarzyszyły jakieś grymasy na twarzy. Jak ktoś lubi piwa gdzie balans jest zdecydowanie po stronie słodu to na bank Shops mu podejdzie. Ja do takich się nie zaliczam, więc dla mnie to taka ciekawostka, którą należy zaliczyć i tyle. Szacunek dla Stu Mostów za odgrzebanie i odtworzenie tego trunku. Ponieważ nie mamy często do czynienia z piwami historycznymi to chociażby z tego powodu uważam, że każdy powinien po Schopsa sięgnąć.

Ocena: 65/100 craftów

Skład:

Słody – pszeniczny, pilzneński, caramel hell, caramel red, melanoidynowy, pszeniczny czekoladowy

Chmiel – Lomik

Dodatki – bakterie kwasu mlekowego

Ekstrakt – 14,5%

Alkohol – 4,3%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *