Shire Very Brown Porter – Browar Roch – recenzja

Shire Very Brown Porter – Browar Roch

„Shire – rasa konia pochodząca z Wielkiej Brytanii. Jedne z największych i najcięższych zimnokrwistych koni na świecie. Spokojne i cierpliwe. W średniowieczu konie Shire były wykorzystywane przez rycerstwo, natomiast w XIX wieku znalazły nowe zastosowanie – ciągnęły pierwsze tramwaje konne na Wyspach Brytyjskich”.

Skład:

Słód: słód jęczmienny

Chmiel: brak danych

Drożdże: brak danych

Dodatki: płatki owsiane

Alkohol:  4,5 %

Ekstrakt: 16%

IBU: 35

Dokładnie miesiąc temu ukazał się na naszej stronie artykuł dotyczący browaru Roch. Okazją do tego była zbliżająca się wtedy premiera Shire. Właśnie to piwo postanowiłem niedawno zakupić pod kątem recenzji. Ostatnio testowałem kilka piw z gatunku IPA, przyszła więc ochota na jakiegoś ciemnego ala’a. Z czym mamy tu do czynienia? Autorzy ochrzcili swój trunek jako Very Brown Porter. Jest to więc taka nieco mocniejsza wersja klasycznego Brown Porteru. Ekstrakt rzeczywiście to potwierdza (16%), liczę więc na więcej ciała jak i większą głębię smaku. Do zasypu użyto dodatkowo płatków owsianych, co powinno przełożyć się na bardziej zbożowy charakter tego trunku. Niestety nie wiedzieć czemu, browar Roch nie podaje jakich chmieli używa do uwarzenia swoich trunków. Informacji takiej nie znajdziemy ani na etykiecie, ani na stronie internetowej. Nieco dziwna praktyka.

Shire mam już w szkle i przystępuje do degustacji. Najpierw słów kilka o prezentacji. Barwa bardzo ciemnobrunatna i nieprzejrzysta. Piana również do jasnych nie należy i prezentuje się w brązowym odcieniu. Budują ją zaś drobne i średnie pęcherze. Przy każdym teście pod recenzję robię sobie krótkie notatki i w podpunkcie aromat zanotowałem „czekolada, kawa, zboże”. Tak właśnie jest. Te trzy zapachy dominują i ciężko przez dłuższy czas wyczuć coś innego. Dopiero po wypiciu już znacznej ilości trunku wyczułem trochę nut palonych i orzechy. W głębi majaczyło jeszcze coś na zwór estrów ale nie jestem pewien więc nie będę się przy tym upierał. Po pierwszych kilku łykach Shire okazało się bardzo gładkie i pijalne. Główny smak dyktuje tutaj coś na wzór kawy zbożowej zmieszanej z  czekoladą. Wraz z kolejnymi łykami zaczyna z coraz większą intensywnością wychodzić zbożowy charakter tego porteru. Sprawia on, że można odnieść wrażenie, że pijemy oatmeal stout. Po pewnym czasie na finiszu pojawia się lekka goryczka i kwasowość. Ta druga przypomina tą, która pojawia się podczas picia gorzkiej, czarnej kawy lub spożywania ciemnego pieczywa. Niska słodowość czyni zaś porter ten dosyć wytrawnym trunkiem.

Muszę przyznać, że trochę się zawiodłem. Za tym „Very” z etykiety nic nie stoi. Jak już wspominałem spodziewałem się piwa, które będzie miało więcej ciała i walorów smakowych. Niestety nie ma tu tego. Zwłaszcza dziwi tak niska podbudowa słodowa. Shire jest za bardzo zdominowane przez zbożowy charakter, który zabija całą (i tak bardzo stonowaną) resztę smaków. Twórcom chyba lepiej by wyszło zaznaczenie na etykiecie „Oatmeal Stout” niż trzymanie się tego Very Brown Porter.

Ocena: 67/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *