Styl piwa – czy zawsze jest trafnie określony?

Styl piwa – czyli kilka słów o tym co tak naprawdę znajdziemy w butelce.

Zapraszamy do lektury ciekawego artykułu przygotowanego przez Michała Mamicę, konesera naprawdę mocnych piw, który debiutuje na naszym portalu.

Polski Craft

Kiedy w leniwe popołudnie pierwszego stycznia witałem się grzecznie z nowym rokiem piwem Freudian Slip – American Barley Wine z browaru Evil Twin Brewing, wpadła mi do głowy pewna myśl „kurczę, jak ja dawno nie piłem takiego klasycznego American Barley Wine”. Chętnie sprawdzam nowości polskich browarów rzemieślniczych. Całkiem niedawno na święta pojechało ze mną „ABW” z Birbanta, a wcześniej gdzieś na jesieni piłem w pubie „Hard Bride” z Ale Browaru… To jak to się stało że tak się stęskniłem za American Barley Wine? 
W swoich przemyśleniach bardzo delikatnie wspierałem się „2015 STYLE GUIDELINES” przygotowanym przez BJCP, ale przede wszystkim są to moje oczekiwania wobec stylów piwa, informacji na etykietach, oraz moje subiektywne doznania związane z degustacją niektórych piw, które pojawią się tutaj jako przykład. Proszę więc wziąć pod uwagę, że doznania sensoryczne mogą być różne w zależności od osoby, wieku piwa, warunków degustacji i jeszcze kilku innych czynników.

Zacznę najpierw od etykiet. Dla mnie jako klienta nazwa stylu zadeklarowana na etykiecie jest dosyć istotna. Często mam ochotę na piwo w konkretnym stylu i na tym właśnie opieram swój zakup. Dlatego im lepiej opis gatunku na etykiecie odpowiada danemu piwu, tym lepiej dla mnie. Z drugiej strony im bardziej mija się on z danym stylem, tym gorzej potem dla mojej oceny danego produktu i browaru. Załóżmy, że chcę kupić słodkawe ciemne piwo dla mojej dziewczyny. Naturalnym wyborem wydaje się  być sweet/milk stout. Jeśli ma niestandardowe dodatki, dodatkowym plusem będzie, jak będą one zawarte w opisie stylu. Dziewczyna nie cierpi anyżu i lukrecji, ale uwielbia czekoladę, więc wiem, że Licorice Sweet Stout odpada, ale Chocolate Milk Stout powinien jej smakować. Za taki opis stylu dla browaru duży plus, o ile jest on zgodny z zawartością. Natomiast jeśli zamiast deklarowanego Sweet Stoutu dostaję wytrawny i gorzkawy Dry Stout, to browar mnie oszukał i ma on u mnie duży minus. W takim wypadku lepiej gdyby na etykiecie widniało tylko „Stout” i wtedy nie mam się do czego przyczepić, chociaż może mi to utrudnić wybór piwa w sklepie (mimo wszystko mało kto ma czas przejrzeć wszystkie informacje na etykiecie w sklepie, a chłopaki z obsługi nie zawsze są w stanie spróbować i zapamiętać każdego piwa – chociaż robią co mogą). W tym momencie pojawia się pewien problem. Mianowicie zdarzają się piwa, które ciężko jednoznacznie przypisać do danego stylu.

Black IPA czy American Stout?

Black IPA to dla mnie ciemne piwo zdecydowanie zdominowane przez chmiel, w którym nuty ciemnych słodów powinny być stonowane, a estry z fermentacji na jak najniższym poziomie. Dodatkowo ciało powinno należeć do IPA, więc nie powinno być pełne i wyklejające. Bardzo dobry przykład to dla mnie „Berserker” z browaru Kingpin. Natomiast American Stout powinien być zdominowany przez słód, z mocnymi kawowymi, czekoladowymi posmakami, a dodatek amerykańskich chmieli powinien wzmacniać goryczkę i wnosić nuty żywiczne (które w połączeniu z ciemnymi słodami dają czasem ten rewelacyjny tytoniowy aromat). Dodatkowo piwo powinno być gładkie, kremowe, nisko wysycone – jak przystało na stout. Tutaj moim ulubionym przykładem jest Kruk od Kopyra & browar Widawa, ale są też piwa które według mnie siedzą okrakiem gdzieś w połowie drogi między tymi stylami.

  • Nosferatu – Black IPA z browaru Raduga. Zapamiętałem je jako trunek o długim czekoladowym posmaku. Oczywiście aromat chmielu był intensywny, ale nie zdominował wystarczająco tego piwa. Jednak aromaty od palonych słodów były zbyt intensywne, żebym to piwo mógł jednoznacznie określić jako Black IPA.
  • Noc Kupały – Foreign Extra Stout z browaru Perun. Piwo z aromatem i smakiem zdominowanym przez chmiel, ale z drugiej strony miało zbyt wiele ciała i paloności typowej dla stoutu, żeby można je też jednoznacznie określić jako Black IPA.
  • Blackcyl – Black IPA z browaru Trzech Kumpli. Jeśli chodzi o smak i aromat definitywnie było to rewelacyjne Black IPA, ale miało niesamowicie gładkie i kremowe ciało stoutu.

Co zatem z takimi piwami? Cóż, mi najbardziej odpowiadałaby nazwa „Hoppy Dark Ale” albo „American Dark Ale”. W ten sposób browar daje wskazówkę że mamy do czynienia z nachmielonym ciemnym piwem, więc możemy oczekiwać aromatów zarówno od chmielu jak i od słodów, a jednocześnie nie deklaruje jednoznacznie piwa jako Black IPA czy American Stout, więc oszczędza mi ewentualnych rozczarowań.

Imperial IPA czy American Barley Wine?

American Barley Wine – Moim zadaniem powinien być wyraźnie wyczuwalny karmel i charakterystyczne nuty przesuszonych owoców, zazwyczaj fig. Musi być do tego lepkie od słodyczy prawie jak syrop. Goryczka od chmielu może być potężna, zapachy żywicy i cytrusów bardzo intensywne, ale nie mogą zdominować i zagłuszyć tych charakterystycznych dla Barley Wine nut suszonych owoców i karmelu. Imperial IPA- według mnie powinna być totalnie zdominowana przez chmiel. Nie musi koniecznie być wytrawna, ja lubię wersję East Coast, ale słodowa podbudowa ma być delikatna w stosunku do chmielu. Do tego piwo nie powinno być lepkie i wyklejające w ustach.

  • Quatro Special Double IPA – Browar Pinta. Niektórzy stwierdzili że jest to piwo zbyt słodkie, ze zbyt intensywną stroną słodową, aby było Double IPA. Mi osobiście to nie bardzo przeszkadzało, tym bardziej że Pinta zaznaczyła że jest to „Special” Double IPA, czyli domyślałem się, że nie będzie to sztandarowy reprezentant jeśli chodzi o stylowość, a poza tym piwo było mimo wszystko dosyć wyraźnie zdominowane przez chmiel.
  • Barley Wine – Doctor Brew. Sporo osób zarzucało że jest to Double IPA, a nie Barley Wine. Ja nie piłem, więc opinii własnej na ten temat nie mam.
  • Hard Bride Barley Wine – Ale Browar. Ponownie wiele osób zarzucało temu piwu, że jest zbyt mocno i agresywnie nachmielone w stosunku do strony słodowej aby mogło być Barley Wine, więc lepiej pasowałoby jako Imperial IPA. Kiedy Hard Bride spróbowałem,wszystko się potwierdziło i faktycznie strona słodowa została zadeptana przez chmiel.
  • ABW American Barley Wine – Birbant. W tym przypadku lekki szok u mnie spowodowała już notka o ekstremalnym chmieleniu na etykiecie. Kurczę, łapię że American BW bywa ekstremalnie chmielone, ale to nadal ma być przede wszystkim Barley Wine.  Faktycznie, strona słodowa w tym piwie była dosyć mocna, było ono słodkie, ale to była pustawa słodycz a la biszkopty i cukier, a nie karmel i suszone owoce. Z tym że nadal zbyt intensywna, żebym jednoznacznie wrzucił to piwo do kategorii Imperial IPA.

Jest jednak styl do którego moim zdaniem wszystkie te trzy piwa (Quatro, Hard Bride, ABW) by pasowały najbardziej to American Strong Ale.
 American Strong Ale „malty but hoppy”- przede wszystkim imperialne wersje american amber i red ale, „ratebeer” w opisie dodaje również „ultra strong variants on IPA”– pasują mi tutaj wszystkie piwa siedzące okrakiem między Double IPA a ABW- gdzie jest zbyt dużo chmielu na ABW a zbyt dużo ciała i słodu na Double IPA. Oczywiście można się czepiać że według BJCP ten styl wywodzi się z Imperial American Red/Amber Ale. Jednak nadal opis American Strong Ale bardziej według mnie oddaje charakter tych piw.

Takich przykładów można pewnie znaleźć jeszcze więcej. Mi jako konsumentowi, zależy na tym żeby opis stylu piwa jak najdokładniej oddawał charakter tego piwa, dlatego osobiście wolę, kiedy browary nie przypisują na siłę danego piwa do jakiegoś bardzo konkretnego stylu, tylko dają informację o charakterze piwa używając „ogólniejszych” nazw. Ciekawie postąpił browar Pinta przy piwie „Niedobity” określając jego styl jako „Underground”. W porządku, skoro piwo było nieszablonowe. Być może dzięki określeniom takim jak „Strong Stout” można by unikać wojen z cyklu „FES czy RIS” (osobiście należę do tego grona które oczekuje że RIS to piwo które ma wykopać z kapci). Ponieważ polski craft rozkwita i nie brakuje oryginalnych pomysłów, spodziewam się, że piw które ciężko będzie przypisać do jakiegokolwiek konkretnego stylu będzie coraz więcej. Pewnie pojawią się kolejne nowe style, ale zazwyczaj najpierw to browary i „beergeecy” zaczynają danej nazwy stylu używać, tak było chociażby z American Strong Ale.

PS. Zabawę w „zgadnij jaki to styl piwa” wymyślił już bodajże browar Kirin w Japonii. Sprzedając wielopaki piwa, każde w innym stylu i bez informacji na etykiecie.

Obraz: http://www.beer-faq.com/what-is-beer-style/

About Michał Mamica

Wielki fan dobrego piwa, dobrej herbaty oraz ciężkiej muzyki. Miłością do herbat zaraził mnie ojciec, do muzyki ojciec z siostrą, miłością do piwa zaraziłem się sam w ramach poszukiwania intensywnych smaków oraz aromatów. W wolnych chwilach zdarza mi się wziąć ołówek w łapy i od czasu do czasu popełnić również jakieś rysunki.

One thought on “Styl piwa – czy zawsze jest trafnie określony?

  1. Interesujący artykuł. Jak najbardziej się zgadzam, browary powinny zwracać uwagę na to jak określają swe piwa. To naprawde pomogłoby uniknąć wielu rozczarowań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *