Sympatie Glogera – Józef Piłsudski (czteropak) – recenzja

Sympatie Glogera – Józef Piłsudski (czteropak) – recenzja

Do zakupu zestawu Sympatie Glogera – Józef Piłsudski zachęciły mnie trzy rzeczy. Po pierwsze, piw z białostockiego browaru Gloger nie miałem jeszcze okazji pić. Po drugie, chociaż zazwyczaj mam ambiwalentne odczucia do używania wybitnych postaci w celach marketingowych, to jednak w tym wypadku nawiązanie do ważnej historycznej postaci, marszałka Polski mnie przekonało. Po trzecie, w zestawie był Porter Bałtycki, a ja na ten gatunek w polskim wykonaniu jestem niezwykle łasy. W zestawie znajdują się cztery piwa, opakowane w eleganckie kartonowe pudełko, a koszt to około 40 zł. Na pierwszy ogień poszło piwo mocno chmielone.

Bilet do Frisco (American IPA)

Skład:

słody: pilzneński, monachijski, karmelowy jasny;

chmiele: tomahawk, simcoe, centennial, cascade.

Drożdże: US-05

Ekstrakt: 15%, Alkohol: 6.0%, IBU: 51

Piwo zaprezentowało się elegancko, barwa miodowego bursztynu, klarowne, ponad jeden centymetr śnieżnobiałej piany. Piwo przywitało mnie „zielonymi” nutami chmielu (trawa, zioła, żywica) wymieszanymi z aromatem skórki z cytryny. Potem przemknął karmel. Niestety, całość szybko została zagłuszona przez intensywny zapach emulsji do konserwowania drewna. Zakładam że odpowiedzialny jest za to aldehyd octowy który w połączeniu z żywicznymi nutami chmielu dał taki zapach. Smak to Karmelowo-ciasteczkowa podbudowa, w stylu East Coast, do tego solidna, wytrawna, trawiasto – cytrusowa goryczka. Niestety, pojawia się też przykry maślany posmak (diacetyl). Ciało piwa średnie, goryczka lekko ściągająca, średnie wysycenie, maślany posmak diacetylu. Szkoda mi tego piwa. Niestety pod poważnymi wadami (zwłaszcza zapach farby emulsyjnej zabił przyjemność z picia) czaiło się przyjemne i rześkie East Coast IPA w starym stylu, z nutami przewodnimi karmelu, cytrusa i zielonych akcentów chmielu. Jeśli Bilet do Frisco będzie dostępne ponownie i bez wad, być może się skuszę.

Piana – 4
Aromat – 1
Smak – 1,5
Ogólnie – 2,1

Głos Wodza (Koźlak)

Skład:

słody: pilzneński, monachijski, karmelowy jasny, aromatyczny, melanoidynowy, karmelowy ciemny;

chmiele: marynka, lubelski;

drożdże: dolnej fermentacji

Ekstrakt: 16%, Alkohol: 7%, IBU: 22

Głos Wodza po przelaniu do szkła okazał się być piwem koloru ciemnego rubinu, klarownym z bujną czapą, lekko przypieczonej piany, która jednak szybko opadła. Aromat okazał się niezbyt intensywny, nieco pustawy, karmel, melanoidyny (pieczona skórka od chleba). Potem pojawił się niezbyt intensywny ale wyraźny DMS, czyli w tym przypadku zapach kukurydzy z puszkiSmak jest powtórką aromatu z karmelem, przypieczonym chlebem, kukurydzianym DMSem. Goryczka minimalna. DMS nie jest szczególnie intensywny, ale piwo jest tak puste w smaku że to właśnie kukurydza przoduje. Dodam ,że nie jest to zbyt przyjemne. Piwo jest wytrawne i mocno wysycone.
O ile AIPĘ, chociaż mocno wadliwą, chętnie spróbowałbym po poprawce, o tyle do tego koźlaka chyba nic mnie nie przekona. Nawet gdyby nie było w nim DMSu, piwo i tak byłoby słabe, po prostu puste w smaku.

Piana-  3
Aromat – 1,5
Smak – 1,5
Ogólnie – 2

Belgijski Zaciąg (Belgian Blond)

Skład
:

słody: pilzneński, monachijski, karmelowy jasny;

chimele: east kent goldings

drożdże: fermentum mobile fm26

Ekstrakt: 15%, Alkohol: 6,5%, IBU: 20

Belgijski Zaciąg na pewno miał przewagę, ponieważ piwa belgijskie po prostu lubię. Moim oczom ukazał się złoto-pomarańczowy i klarowny trunek z okazałą czapą niemalże białej piany, która powoli się dziurawiła i została ze mną dosyć długo. Wytrwale zaznaczała na szkle swoją obecność przy kolejnych łykach. Zapach zaczął się od pięknych, mocnych akcentów suszonych bananów i brzoskwiń. Potem na chwilę pojawiły się biszkoptowe nuty słodu, a na finiszu wkroczyły ostre nuty przypraw od belgijskich drożdży. Dało się nawet wyczuć nuty kojarzące się z białym, słodkim winem. Naprawdę nieźle. W smaku też jest słodko, biszkopty i suszone banany dominują. Wszystko kończy się delikatną goryczką, okraszoną przyprawowymi nutami oraz znowu lekką i cierpką nutą białego wina. Wysycenie średnie do wysokiego, ale bąbelki są delikatne i nie atakują języka. Pomimo średniego ciała i sporej słodyczy, ostatni akcent jest dosyć wytrawny, przywodzi na myśl białe winogrona albo białe wino. Pomimo tego alkohol jest nieźle ukryty a piwo bardzo pijalne. No wreszcie, brawo Gloger! Bardzo dobre i bardzo smaczne piwo. W porównaniu do najlepszych belgijskich blondów jakie piłem odrobinę brakuje mi tutaj nut słodkiego cytrusa, piwo jest wtedy nieco pełniejsze, ale to są niuanse. Z uwagi na bardzo dobrą dostępność piw z Belgii w Polsce po „belgijskie” piwa naszego rodzimego craftu rzadko sięgam, ale to piwo to naprawdę pozytywne zaskoczenie, zwłaszcza po dwóch pierwszych. Chętnie bym do niego wrócił.

Piana – 4
Aromat – 4
Smak – 4
Ogólnie: – 4

 

Karty Na Stół (Porter Bałtycki)

Skład:

słody: pilzneński, monachijski, karmelowy jasny, barwiący

chmiele: magnum, sybilla, mittelfruh, tettnager

drożdże: dolnej fermentacji

Ekstrakt: 22%, Alkohol 9%, IBU: 45

Z całego zestawu Sympatie Glogera – Józef Piłsudski to piwo budziło we mnie największe nadzieje, ale zarazem i największe obawy. O ile wadliwą AIPĘ jestem w stanie przeboleć, o tyle Porter Bałtycki to dla mnie jak najlepszy cukierek, więc wpadki w tym stylu browarowi długo nie zapomnę. Piwo zaprezentowało się bardzo okazale. Czarne, w przewężeniu szkła rubinowe i klarowne. Dumna czapa dosyć drobnej piany, dziurawi się bardzo powoli i niechętnie. Znaczy większość szkła i eleganckim kożuszkiem zostaje ze mną do końca picia. Perfekcyjnie wyglądający porter. Przy pierwszym wdechu witają mnie mocne nuty suszonych śliwek i wiśni, z dodatkiem szlachetnego alkoholu – jak w słodkim porto. Potem pojawia się przypalony karmel, następnie czarny chleb, a kończy się to nutą bardzo mocnej, ale solidnie przesłodzonej kawy. O ile mnie węch nie myli, majaczą w tle też delikatnie wkomponowane zaraz za kawą nuty chmielu, nawet lekki cytrus. Jest bardzo dobrze. Mocno przesłodzona kawa. Właśnie taka myśl przemknęła mi po pierwszym łyku przez głowę. Słodycz kojarząca mi się głównie z przypalonym na patelni karmelem jest tutaj na dosyć wysokim poziomie, ale zaraz kontruje ją intensywna, mocna jak na porter kawowa goryczka, w której ponownie przemykają akcenty chmielu. Nuty ciemnego chleba i suszone śliwki stanowią tutaj tylko tło. Jest wyraziście, zdecydowanie i całkiem smacznie. Piwo ma średnie do pełnego ciało, średnie wysycenie, długi i intensywny posmak. Dobrze ukryty alkohol, jak na dobry Porter Bałtycki przystało. Pomimo intensywności smaku i aromatu, oraz przy 9% alkoholu jest dosyć dobrze pijalne. Kamień z serca i jeszcze raz brawo dla Glogera. Naprawdę dobry porter, na poziomie czołówki ogólnie dostępnych polskich Porterów Bałtyckich. Chętnie bym go widział w swojej piwniczce między porterem Łódzkim a Ciechanem czy Komesem, na pewno jest lepszy od porterów z Okocimia czy Żywca. Bardzo smaczny już teraz i z dużym potencjałem na leżakowanie.

Piana – 5
Aromat – 4
Smak – 4
Ogólnie – 4,3

Bardzo smaczny Bałtycki Porter i Belgian Blond, mocno wadliwe American IPA i słaby Bock. Te cztery piwa dostajemy za 40 zł (chociaż muszę przyznać ,że opakowanie jest dosyć eleganckie). Gloger serię Sympatie Glogera – Józef Piłsudski określił jako limitowaną. Osobiście mam nadzieję, że Belgian Blond i przede wszystkim Porter Bałtycki będą powtarzane. Pomimo sporej wadliwości AIPY, sądzę że dałbym jej drugą szansę gdybym usłyszał, że została powtórzona bez większych wad. Najsłabszym punktem programu był koźlak, który mnie zmęczył w pojemności 0,25l, a ja dobre koźlaki lubię. Jeśli Gloger ma zamiar powtarzać warzenie całej serii, skusiłbym się na ponowny zakup zestawu gdyby koźlaka w nim zastąpiono innym gatunkowo piwem albo szkłem. Z uwagi na porter oraz postać marszałka ten zestaw będę wspominał lekko pozytywnie, pomimo aspektu finansowego.
Powodzenia dla browaru Gloger, trzymam kciuki za następne warki, a zwłaszcza porteru.

Strona browaru http://browargloger.pl/strona-glowna/

 

About Michał Mamica

Wielki fan dobrego piwa, dobrej herbaty oraz ciężkiej muzyki. Miłością do herbat zaraził mnie ojciec, do muzyki ojciec z siostrą, miłością do piwa zaraziłem się sam w ramach poszukiwania intensywnych smaków oraz aromatów. W wolnych chwilach zdarza mi się wziąć ołówek w łapy i od czasu do czasu popełnić również jakieś rysunki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *