The Miner Black IPA – Browar Brokreacja – recenzja

The Miner Black IPA – Browar Brokreacja

„The Miner, to klasyczne czarne IPA. Piwo to charakteryzuje czarna barwa nadana przez specjalne słody palone oraz bardzo ciemny ekstrakt słodowy Sinamar. W smaku dominuje mocna grejfrutowo-cytrusowa goryczka o mocy 80 IBU. W aromacie naszego czarnego IPA dominują cytrusowo-owocowe akcenty oraz w tle subtelna nuta palonego słonecznika. Dzięki zastosowanym surowcom i technikom zacierania, będziesz miał wrażenie picia jasnego IPA”.

Skład:

Słody: Pale Ale, Pszeniczny Ciemny, Carafa Special Typ III, Sinamar,

Chmiele: Warrior, Cascade, Centennial, Equinox,

Drożdze: us-05

Ekstrakt: 16%

Alkohol: 6,7%

IBU: 80

Ostatnio stwierdziłem, że daję sobie spokój na dłuższy czas z Black IPA’mi. Nie pasuje mi ten styl. Połączenie owoców tropikalnych, cytrusów oraz nut żywiczno-iglastych z m.in. gorzką czekoladą i karmelem kompletnie mi nie odpowiada. Do tego jeszcze zbyt wyraźne nuty palone i prażone, które również kompletnie mi tu nie pasują. Dałem jednak się złamać i zrobić jeden wyjątek. Po pierwsze bardzo dobre wrażenie wywarły na mnie piwa z browaru Brokreacja, próbowane na Poznańskich Targach Piwnych. Zarówno Teacher, Farmer jak i Lamberjack okazały się dobrymi trunkami. Jedynie próbowany wcześniej z butelki Butcher jakoś mnie nie zachwycił. Po drugie bohater dzisiejszej recenzji czyli The Miner reklamowany był jako prawdziwa, klasyczna Black IPA. Co to znaczy? Mówiąc krótko praktycznie zero nut palonych (ew. ledwo wyczuwalne) zarówno w aromacie jak i smaku oraz wysoka pijalność. Przy blind teście wąchając i pijąc wydaje Ci się, że to zwykła jasna IPA. Ten drugi powód okazał się kluczowy i przekonał mnie do zakupu tego piwa, przetestowaniu go oraz do podzielenia się wrażeniami. Zanim przejdę do opisu Minera, dodam jeszcze, że jak zwykle oprawa graficzna piwa z Brokreacji stoi na znakomitym, przykuwającym wzrok poziomie.

Kolor jak najbardziej adekwatny do stylu jak i do nazwy. Mamy tu bardzo mocno ciemny brąz, wpadający w czerń. Do tego jeszcze brunatne refleksy. Prezentuję się to bardzo ładnie. Niestety nie można tego samego powiedzieć o pianie. Ta nie zawodzi jedynie kolorem, ukazując się w beżowej barwie. Jest niezbyt obfita i bujna (mówiąc delikatnie), a do tego jeszcze bardzo szybko opada i zostaje po niej tylko cienka warstwa. Aromat to już zupełnie inna bajka. Nie powinien nikt się do niego przyczepić. Mamy tu do czynienia przede wszystkim z nutami cytrusowymi z małym dodatkiem owoców tropikalnych. Dochodzi do tego czekolada (bardziej w mlecznej niż gorzkiej odsłonie) oraz karmel. Rzeczywiście zero palonych czy też przepalonych zapachów, za co należy się duży plus. Przejdę teraz do smaku. Na początku na pierwszy plan wysuwają się nuty iglasto-żywiczne oraz owocowe (głownie cytrusowe). Po kilku łykach ujawnia się czekolada ale w tym wypadku jest to już typowa gorzka jej wersja z dużą zawartością kakao. The Miner Black IPA posiada jeszcze lekką goryczkę, którą zaliczam raczej do tych krótko utrzymujących się. Dalej nie mamy tu do czynienia z palonością. Czyli jest naprawdę dobrze. Tak jak twórcy zapowiadali. Niestety po wypiciu ok. 2/3 butelki smak gorzkiej czekolady staję się zbyt mocny i dominujący. Pojawia się jeszcze nuta kawowa, którą generalnie bardzo lubię gdy ta występuje w stoutach. W tym przypadku w połączeniu ze wspomnianą wcześniej czekoladą, czynią to piwo w moim odczuciu zbyt ciężkim, nieco męczącym i zdecydowanie niesesyjnym. Podobne wrażenia miałem właściwie po każdej degustacji piw z gatunku Black IPA.

No i jak to wszystko podsumować? Mam problem z takimi piwami. Gdybym pił butelkę do spółki z drugą osobą, albo w wersji 0,3 na pewno bym się zachwycił. Nie doświadczyłbym wtedy tych negatywnych doznań, o których wspomniałem powyżej. Jedno jest pewno, The Miner to pierwsza pita przeze mnie Black IPA, która nie jest zdominowana przez szeroko pojęte nuty palone, a w zasadzie nie posiada ich w ogóle. Nie powiem natomiast, że czułem się tak jakbym pił jasną IPĘ. Uważam takie doznania za niemożliwe w przypadku picia piwa, które posiada nuty czekoladowe i kawowe. Wzbijając się na wyżyny obiektywizmu oraz chowając prywatną niechęć do tego stylu mogę stwierdzić, że Górnik to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów czarnych IPA. Ja zaś powracam do mojego postanowienia, o którym wspomniałem na wstępie tego tekstu.

Ocena: 75/100 craftów

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *