Tripadelic – Trzech Kumpli i Piwne Podziemie – recenzja

Tripadelic American Triple – Browar Trzech Kumpli i Piwne Podziemie – recenzja

chmiel Piwo udostępnił Chmiel – Świat Piwa

Skład:

Słody: pilzneński

Chmiele – Columbus, Amarillo, Citra, Yellow Sub

Drożdże – Fermentum Mobile – Belgijskie Pagórki

Dodatki – skórki: pomarańczy, limonek, cytryn i grejpfrutów, cukier, cukier kandyzowany, płatki pszenne

Ekstrakt: 18,5 Plato

Alkohol: 8,6 % Alk.

IBU: 60

No i po długim majowym weekendzie. Pogoda dopisała. Piwo lało się strumieniami, że aż na parę dni zrobiłem sobie przerwę od tego niebiańskiego napoju bogów aby się zregenerować i poczuć znów apetyt. Zadziałało i stąd dzisiejsza recenzja. Piłem w ostatnim czasie kilka piw uwarzonych w belgijskich stylach m.in Witbier, Triple i Belgian Golden Strong Ale. Każde z nich było co najmniej dobre to raz, a dwa dorwała mnie mała faza (po piwach pszenicznych) na belgijskie piwa. Będąc przez dłuższy czas pod wpływem piwnej rewolucji i amerykańskich nowofalowych chmieli patrzyłem na te klasyczne belgijskie style dosyć sceptycznie i z rezerwą. Myślałem, że nic ciekawego dla siebie tam nie znajdę. Miliłem się i to grubo. Gdy zobaczyłem więc na sklepowej półce piwo, które łączy wspomnianą belgijską klasykę z amerykańskimi chmielami, wybór był szybki i prosty. Mowa tu oczywiście o Tripadelic, które jest owocem współpracy Browaru Trzech Kumpli i Piwnego Podziemia. Z tym drugim nie miałem jeszcze do czynienia, natomiast o pierwszym mam jak najbardziej dobre zdanie (Pan i Pani to klasa). Czas na degustację.

Prezentację trochę psuje niezbyt obfita piana. Kolor to lekko przybrudzone złoto, które przy przejrzystości i klarowności trunku wygląda ładnie dla oka. Aromat na samym początku „atakuje” nas owocowością chmieli po czym za chwilę do głosu dochodzą dodatki cytrusowe, które nabierają na intensywności i grają tu pierwsze skrzypce. Rządzą tu na spółkę limonka z pomarańczą, supportowane przez grejpfrut. Uzupełnia to wszystko dosyć wyraźna słodowość oraz nuta alkoholowa. Zapach Tripadelic oceniam zdecydowanie na przysłowiową piątkę z plusem. Czas na próbę smaku i pierwszy łyk. Hmm. Cóż…Powiem szczerze, że dawno nie piłem piwa, w którym na pierwszym planie był tak wyraźny alkohol (a piłem w ostatnim czasie takie z ponad 10% alk.). Następnych kilka łyków niestety tego nie zmienia. Bardzo mi to nie pasuje. Wiem co pije. Wiem, że to styl, w którym mogą być nuty alkoholowe, ale nie mają dominować. Alkohol w Triplu to po prostu jeden ze smaków, ale na pewno nie pierwszoplanowy. Tu niestety tak jest. Mamy tu co prawda lekkie nuty owocowe, pieprzowe i słodowe, ale co z tego skoro zabija je wspomniany alkohol. Piwo posiada całkiem wyraźną goryczkę, którą potęguje dodatkowo smak grejpfruta. Po każdym łyku mamy więc grejpfrutową gorycz, gryzący w gardło alkohol i właściwie mało co po tym zostaje. Tripadelic jest w moim odczuciu zbyt wytrawne, nie posiada żadnej konkretnej owocowej, słodowej kontry.

No niestety nie zachwyciła mnie ta pozycja. Wypiłem i nie wylałem do zlewu więc jakiejś tragedii nie było, ale spodziewałem się innych doznań. Czuję się zawiedziony bo nie na takie odczucia się nastawiłem. Jak dla mnie nie jest to udana pozycja, która nadaje się do poprawy w następnej warce (o ile taka w ogóle jest w planie).

Ocena: 66/100 craftów

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *